piątek, 06 stycznia 2012
pracoholizm!
Ja nim na pewno nie jestem ;- ) Moja ex-sex-toy na pewno jest! I to z jednej strony smutne a z drugiej świetne! Smutne jest to, że ona potrafi pracować 7 dni w tygodniu prez kilka miesięcy!!! nawet gdy jakiekolwiek święta. I nie mówię tutaj o samym pobycie w pracy, ale o pełnych obrotach, gdzie jest mnóstwo biegania, załatwiania i innych!!! Dlaczego z drugiej strony jest to dobre? Mam wybór i cieszczę się z niego! Nie poślubiłbym na pewno pracoholiczki. Gdzie jedyna rozmowa to na temat tego co było w pracy. blehhh....
Czaaaaaas na...!!!! postanowienia !!! :-) Jak już mówiłem, cel, plan, mini-plany itd. itd. :) Na samym początku chciałbym być trochę bardziej wyedukowany niż dzisiaj. Musiałbym też przemyśleć sprawę: Jak na razie to tyle... ufff... mam cholerny zawrót głowy... ale już nie długo, bo... chyba rezygnuję ze sztuki iluzjii (ak na razie nie oficjalnie), i z korków z matmy w sobotę- jedyny taki dzień, a ja go spędzam po to by zarobić kolejne pieniądze... a na chuj mi one, kiedy później są wydawane na używki? Bo jest to wybór bezmyślny... bezmyślny, bo nie ma czasu się zastanowić 'co dalej?'.
poniedziałek, 02 stycznia 2012
Podsumowanie całego roku.
Co udało mi się osiągnąć a co mnie zjebałem? Skończyłem studia dokładnie na tym etapie co chciałem. Znalazłem pracę. Sporo imprezowałem. Spotykałem się z pięknymi kobietami. To wszystko. A gdzie plany o firmie? Na chuj tak dużo alkoholu? Co z czasem który zmarnowałem? Gdzie ćwiczenia? Gdzie medytacja? Przytyłem! Przestałem się też zbytnio interesować iluzją. Ostatnie miesiące dużo spędziłem z S. i O. i w sumie to też były grube melanże... Po których jak wstawałem to jeszcze byłem najebany. Zacząłem też często używać wulgaryzmów... Przyznam się... zdziadziałem i mi się to nie podoba. Przestałem również marzyć. Przez ten rok głównie tyle co osiągnąłem że się wyprowadziłem i znalazłem pracę. A reszta? Dlatego Timon! Jak przeczytasz to za rok... Pamiętaj. Kocham Cię! Jak tego dokonasz? IV Kwartał
Październik Głównie praca i imprezy. Oczywiście mocno alkoholowe. Nic innego tylko praca-> picie-> imrezy-> kobiety. Z panien które zapadły mi w głowe była Zoomie... Kurcze niesamowita kobieta z niesamowitym ciałem, no ale jakoś tak pech chciał że się już nie spotykamy. Już od października zacząłem chodzić na 9 do pracy a nie zayczajowo na 8:00... Zaczęły się także nieregularne jedzenie potraw... jak np. pierwsy posiłek o godzinie 18:00 Oj zacząłem spadać... Listopad Zaczął się od poznania sweety-hemi, A także od imprezy na której wypiłem z kumplem po 0,5l balasia na głowę i rostrzaskaniu sobie nogi (która na szczęście już przestała mnie boleć) Stuknęły mi 2 latka blogowania :) I zaczął się problem z czasem... Prawie co dziennie coś robiłem... chciałem to wszystko spisać, ale mi sie nie udawało bo po prostu nie było czasu na to. Ale za to byłem na zajebiście spontanicznym wypadzie w góry... spotkałem się kilka razy z dziewoją a ona mi zaproponowała wspólny wypad w góry :) (z zoomie oczywiście :) Chociaż też przestałem tak chodzić na imprezy... Co nie oznacza że zaczęło mi się lepiej żyć! Bo brakuje mi imprez, a i przez sweety się również nie wysypiam ;P Grudzień Głownie sweety. Potem święta z rodziną... i... w sumie to tyle... Chociaż też była też wigilia z firmy i kolejny alkohol. Była też wigilia z organizacji i... kolejny alkohol... Ale jakoś tak wyszło że to nie za bardzo był mój typ urody. Tzn. nie podobała mi się i tyle ;D A po alkoholu... zaczęliśmy się całować. Fakt że to było dzięki gdzie IceCube, ale mimo to... ehhh.... Tyle dobrze że to skończyło się tylko i wyłącznie na tym. III Kwartał kontynuacja.
Lipiec/Sierpień Byłem sobie na tym obozie surviwalowym gdzie nagadałem się po angielsku a także wypiłem spoooooorą ilość alkoholu... 2 tygodniu mocno alkoholowe :( Coś zacząłem z hiszpańskim językiem... no ale raczej szybko mi to przeszło - Poprawimy to :) Ogólnie miałem także kilka kontaktów ze starszymi ode mnie kobietami... Nic specjalnego, ale jakoś zawsze coś :P Sierpień to był ogólnie okres kiedy byłem już bez pracy. Więc siedziałem sporo w Gliwickim mieszkaniu. Wszyscy powyjechali do siebie a ja siedziałem i głownie imprezowałem. Pod koniec tego miesiąca skończył się mój głupi zakład z wąsem no i oczywiście to wykorzystałem... idąc na koleją imprezę. No i oczywiście... Trafił mi się mój własny osobisty Sex Friend, która została nim na długi okres. W sumie poznałe też Jazzy z którą też długio okres kręciłem. Była bez szału, no ale zawsze tam coś. Wrzesień Znalazłem stałą pracę :) Kolejne Imprezy. Chociaż po wszystkich wpisach co czytam mialem dobry humor... Dlaczego piszę o dobrym humorze? Bo ostatnio myślałem o moich ostatnich "grubych" miesiącach...
niedziela, 01 stycznia 2012
III Kwartał 2011
Lipiec Melanż za melanżem. I jeszcze wspominałem sobie o K. czyli pani architektce... Mmm... ona na prawdę mi zakręciła w głowie. Jakieś tam recenzje o książkach też się znalazły... I był też smutne akcje, kiedy to miałem zły wybór :) było nas 3 i ich trzech, a ja wybrałem sobie kobietę... jakąś taką drętwą... życie! Potem Jechałem do Łodzi gdzie trafiła mi się taka straszna posucha, że ... oj było źle! Byłem nawet skłonny całować się (o zgrozo!) z panną która mnie w ogóle nie pociągała. A co do piero całowanie... a inne rzeczy? Bo oczywiście też o tym myślałem. Na szczęście nic takiego się nie stało a kolejnego dni wytrzeźwiałem :) I oczywiście głupi zakład - zamuszczmy wąsy :( i pralke nawet włączyłem po raz pierwszy w życiu :D Ogólnie dużo imprez i sporo kobiet się przewinęło ;p Ale też muszę przyznać że wiele alkoholu się przelało co mnie ogólnie nie cieszy :( Zaczął się także wyjazd surwiwalowy na którym... też się dużo działo :) i było i miło i też go dobrze wspominam :) No i oczywiście w tym miesiącu zakończyłem pracę. Czyli miałem pieniędzy tyle ile miałem i miało mi to wystarczyć do znalezienia kolejnej pracy którą znajdę.. A że się wyprowadziłem także opłacić mieszkanie jakoś musiałem.... O tym i jeszcze innym napiszę Kiedyś-Tam ;) teraz już nie mam za wiele czasu. Godzina 15:37 a ja jeszcze w nowym roku śniadania nie zjadłem :P Czyli Dalsze podsumowanie III kwartału jak i cały IV kwartał będzie później :) II Kwartał 2011
Kwiecień Wyjazd integracyjno-szkoleniowy. Zabawa. Imprezy. Oczywiście mój mistrzowyski masaż :))) Nic z niego nie wyszło, chociaż myślałem że... ;-) Do dzisiaj nie spotkałem G. ponownie. Seks na parkiecie również był :) A także wyjazd studenciaków. A na tym wyjeździe... działo się i to baaardzo grubo! Pamiętam to :) jak chodziłem na czworaka i było śmiesznie. Gościa który spał z nami w pokoju i podczas gdy wszyscy się integrowali on czytał książkę. Było zajebiście chociaż ja sam napisałem że było średnio. Pamiętasz czerwoną arafatkę? ;-))) Maj Znowu jakieś akcje w klubach, z jakimiś kobietami ale w sumie nic więcej. Kumpel mnie wyciulał w igry, ale jakoś dało radę gdzieś się przenocować. Kolejna akcja typu: Parkiet->kobieta->ściana ;) Lubię to!!! Nawet zapomniałem o tym jak bardzo to uwielbiam! I nawet pamiętam kobitę, bo ostatnio ją spotkałem. Nic z tego by nie wyszło. Bo była ogólnie drętwa. W sumie nawet dobrze się bawiłem W tym okresie. Mimo że dalej brak pracy oraz brak mieszkania, to jednka w mojej głowie był szał ciał! Kandydowałem do zarządu z organizacji i zrezygnowałem ;) i nawet dobrze że się tak stało. Nie miałbym w ogóle czasu... a i nawet pracę sobie znalazłem. W maju dużo czasu spędziłem w Gliwicach. Czerwiec A bawiło to się w pomarańczy :) a czemu nie? Kurcze daaaawno tam nie byłem jak i ogólnie na imprezie w katowiach :( W tym roku trzeba będzie to zmienić! Koniecznie!!! Bo tam również była zajebista akcja! Z drobnitką brunetką. Też ją pamiętam :))) co za czasy... i stówkę na barze wygrałem i kumpel wrócił do nas po długim związku. I kolejny wyjazd z organizacji. I kolejne przejebane akcje. :) A potem kolejny wyjazd do pomarańczy. Padła decyzja: Wyprowadzam się. Nie miałem stałej pracy. Nie miałem niczego poza... hmm... dobrą myślą. Ale się stało. W tym momencie piszę z pokoju który wynajmuje mając stałą pracę :) i jest zajebiście! Oj było też zajebista impreza w Pomarańczy. Zaczynając od seksowej Mamuśki która zostawiła męża i dziecko w domu a kończąc na zajebistej akcji w pomarańczy, gdzie to był po prostu... No to już był prawie że seks w klubie bo była z gołymi piersiami a moje ręce oplotywały się wokół nich... :))) Szkoda że się z nią jednak nigdy nie spotkałem, bo wiem że na zwykłej rozmowie przy kawie by się nie skończyło :P Ogólnie tak samo minęły mnie 3 kontroly biletów :))) czyli kilka stówek do przodu... ufff... :P I jeszcze kolejna zajebista akcja!!! :))) Bo spotkałem panią przyszłą (prawie) architekt. A ona umiała się całować. Oj moja ręką krążyła po jej nagich udach... Ależ przyprawiała mnie o... mmm.... Szkoda, bo w sumie nie dostała się na te studia, a przynajmniej mogliśmy zostać u niej i uprawiać dziki seks. No ale być może jeszcze kiedyś ją spotkam... nic straconego :P Szkoda tylko że wtedy nie wziąłem od niej numeru... Ale pamiętam tą noc! Ona była na prawdę.. zajebista!!! Musisz koniecznie jeszcze do niej wrócić! I Kwartał 2011
Sylwester rok temu spędziłem z M. Byłem na domówce, pamiętam to bo w sumie było ok. mimo że zdjęć nie mam. Nie szkodzi. Styczeń Pisałem o tym, że w lutym będę się musiał określić co wybieram: magister czy też samowolka. Co wybrałem? ;- ) W tym czasie też czytałem pewną książkę która troszeczke zmieniła mój pogąd na świat: "powstający prometeusz" polecam! Wpis o piersiach... mmm... :) Było też sporo wpisów przemyśleniowych i dodających energii. Pamiętam że w styczniu już raczej ostatecznie zdecydowałem się skończyć z M. bo był to związek nie dający satysfakcji. Zajebiście mądrym człowiekiem byłem w tym okresie! Krakowska impreza na której byłem z mojej organizacji. Urodziny. A było tak zajebiście, bo nikogo nie znałem i to mnie najbardziej jarało. Oj i jeszcze A(nka), już praktycznie nie byłem z M. także pozwoliłem sobie na szalony pocałunek z A(nką). Zajebiste to było :), szkoda że jej w poprzednim roku w sumie nie spotkałem więcej. A ogólnie miałem też manie na temat piersi i tyłeczków.. mmm..!!!! Luty Podobno wtedy zauważylem że mi brzuch rośnie... nic z tym nie zrobiłem, ba! nawet ususł bardziej! Od lutego już oficjalnie nie jestem z M. I tak zajebiście mnie to cieszy... to był chory związek. Ile ja przez to straciłem, ile głupot ona wplotła mi w moją głowe... najlepszy okres w moim życiu a ja go tak marnowałem... Dałem sobie wtedy obietnice. Rok bez żadnej kobiety! Zajebisty wpis: http://timontek.blox.pl/2011/02/W-drodze-po-Lepsze-Zycie.html , wróć do niego!!! Wracaj często. To był moment w którym zrozumiałem "odpowiedzialność za swoje życie". Zrobiłem w lutym jedną rzecz. Czy dobra? Życie pokaże. Skończyłem studia na inżynierze. I tyle. Chciałem w swoi życiu coś zmienić i nie podąrzać za bezsensowną drogą: dobre wykształcenie to dobra praca. Jako że nie poszedłem na studia to w domu był koszmar. Myślałem o tym by zarobić 1,5 tyś i wynająć mieszkanie gdziekolwiek... jak widać... Troszeczkę się tak porobił że zarabiam więcej a i wynajmuje pokój sam a nie z kolegą :)
Marzec pamiętam ten okres i pytania z rana: "Jak wstanie, to zapytaj się go, czy on ma teraz zamair tak całe życie spędzić chodząc na imprezy?", fakt że te imprezy w sumie nic mi nie dawały bo i tak chodziłem spięty, ale zawsze coś ze mnie schodziło. Było też coś o afrodyzjaku jakim jest kardamon, na początku mi nie smakował a teraz :) jest wyśmienity! Szczęśliwy :) ale dalej spięty. Bez pracy i możliwości. Z mnóstwem wpisów, ale... nie takich wpisów które dotyczyły tego co robię ale tego co myślę. Była też zajebista akcja w klubie Pomarańcza. Czytając tamte wpisy czuję że teraz się w ogólę nie bawię. Nie tańczę. Nie czuję tego seksu na parkiecie. Nie podniecam się samą interakcją. Nie pamiętam tej panny, ale pamiętam że wtedy zakręciła mi totalnie w głowie. ------------ Zajebisty okres :) Tyle zmartwień na głowie a ja mimo tego, robiłem swoje. Tyle się zdarzyło złego/dobrego a ja z uśmiechem na twarzy wszystko ogarniałem dając z siebie 150%... Zajebiście że jestem. Zajebiście że żyje! "Kobieto! Masz mnie w garści, jeżeli potrafisz mnie rozpalić ;-) "
Czyli zaczynamy podumowanie roku 2011 :)
Jak na razie czytam podsumowanie z 2010 i jestem zdziwiony czym? że ten rok był... inny... ;-)
O tym za moment!
czwartek, 29 grudnia 2011
Witam serdecznie!
Pewnie mnie znasz...
jeśli nie... cóż! nikt płakać nie będzie.
ostatnio w moim życiu się troszkę porobiło ;- )))
Radośnie oczywiścię ;-).
Świątecznie?
Ależ....
Święta przeżywam... 365 dni w roku, czasami nawet 366 dni- wszystko zależy (jak leży?)
Co tu dużo pisać! Właśnie jest co pisać!
Szkoda, że ostatni miesiąć/dwa miesiące, nie pisałem za często, bo w moim życiu się wiele wydarzyło, jeszcze więcej niż można pojąć :P.
Nie miałem czasu by wszystkie moje i akcje i interakcje i wszystko pozostałe spisać...
Troszkę mi się pochorowało ostatnio, troszkę poznałem ludzi. Z niektorymi osobami straciłem kontakt jak np. z zoomie... :((( a szkoda, bo osobowość przednia :).
Co więcej? Święta jak święta. Chujowe!
Dlaczego? Bo ludzie z którymi je spędzałem (czyt. moja rodzina), swiętuje tylko wtedy kiedy społeczność zadecyduje. W święta wydałem prawie 200zł na prezenty tylko i wyłącznie na swoją rodzinę dostałem ok. 50zł w przeliczeniu. W sumie to nic nie znaczy :) Ja oczywiście jak zawsze mam gest! Chodzi o to, że takie manewry jak święta są bez sensu...
Prezenty ostatnio kupuję na ostatni moment. Dlaczego? bo bezsensowny system, któremu ulegli moi znajomi/rodzina, uważa że tak jest dobrze.
Bo nie ma świąt bez prezentów, urodzin bez prezentów a walentynek bez randki...
I nie wytłumaczysz tego...
nie wytłumaczysz społecznego zachowania osobie która jest uzależniona od tego.
Już wiele razy próbowałem i jedyne co usłyszałem to: daj spokój, WSZYSCY tak robią.
JA NIE JESTEM JAKIMŚ PIERDOLONYM WSZYSTKIM!!!
Tego się będę trzymał i tak będzie!!!
Będę dzał poznać społeczny behawioryzm towarzystwa by się wpasować i je opanować- spoko.
Działając jednak jako jednostka jestem indywidualistą. Pewne społeczne schematy wyręczają mnie w działaniu (ale moim osobistym), a pewne są bezsensowne z którymi się muszę pogodzić :) lub też wykorzystać.
----------
Co się dzisiaj zdarzyło?
Piwko z S. zwantym też P. współlokator O. zwanym też M. ;-) potem kolejne i piłkarzyki i jeszcze piwko w domowym zaciszu i tyle :).
----------
Za niedługo zrobię podsumowanie roku, chociaż... wiadomo ;-))) bez sensu jest podsumowywanie roku tylko dlatego że się kończy i jest kolejna cyferka w kalendarzu. Ludzie !!! Żyjemy !!! nie ma sensu robienie czegoś takiego tylko dla zasady bo zmienia się coś w naszym abstrakcyjnym myśleniu (czyt. rok 2011 -> 2012).
Dlaczego więc ja to robię? Z dwóch powodów :)
Pierwszy jest taki, że niedawno obchodziłem 2 lata swojego bloga i chciałbym przelecieć przez wszystko, by podsumować swoje lata blogowania.
Zobaczyć jak mi to pomogło w życiu.
Dawno tego nie robiłem.
A drugi to taki, że po tych kilku miesiacach mieszkania w gliwicach, przydałoby się troszeczkę zmienić tryb życia z Wykurwienny-melex na Wykurwienny-melex z elementami samodyscypliny oraz nowymi życiowymi dodatkami ;-)))
-----
btw. za niedługo kończy mi się mój roczy celbiat co go złożyłem, ale o tym pewnie napiszę w podsumowaniu :)
Co więcej?
Zobaczymy:)
Witam serdecznie!
Pewnie mnie znasz...
jeśli nie... cóż! nikt płakać nie będzie.
ostatnio w moim życiu się troszkę porobiło ;- )))
Radośnie oczywiścię ;-).
Świątecznie?
Ależ....
Święta przeżywam... 365 dni w roku, czasami nawet 366 dni- wszystko zależy (jak leży?)
Co tu dużo pisać! Właśnie jest co pisać!
Szkoda, że ostatni miesiąć/dwa miesiące, nie pisałem za często, bo w moim życiu się wiele wydarzyło, jeszcze więcej niż można pojąć :P.
Nie miałem czasu by wszystkie moje i akcje i interakcje i wszystko pozostałe spisać...
Troszkę mi się pochorowało ostatnio, troszkę poznałem ludzi. Z niektorymi osobami straciłem kontakt jak np. z zoomie... :((( a szkoda, bo osobowość przednia :).
Co więcej? Święta jak święta. Chujowe!
Dlaczego? Bo ludzie z którymi je spędzałem (czyt. moja rodzina), swiętuje tylko wtedy kiedy społeczność zadecyduje. W święta wydałem prawie 200zł na prezenty tylko i wyłącznie na swoją rodzinę dostałem ok. 50zł w przeliczeniu. W sumie to nic nie znaczy :) Ja oczywiście jak zawsze mam gest! Chodzi o to, że takie manewry jak święta są bez sensu...
Prezenty ostatnio kupuję na ostatni moment. Dlaczego? bo bezsensowny system, któremu ulegli moi znajomi/rodzina, uważa że tak jest dobrze.
Bo nie ma świąt bez prezentów, urodzin bez prezentów a walentynek bez randki...
I nie wytłumaczysz tego...
nie wytłumaczysz społecznego zachowania osobie która jest uzależniona od tego.
Już wiele razy próbowałem i jedyne co usłyszałem to: daj spokój, WSZYSCY tak robią.
JA NIE JESTEM JAKIMŚ PIERDOLONYM WSZYSTKIM!!!
Tego się będę trzymał i tak będzie!!!
Będę dzał poznać społeczny behawioryzm towarzystwa by się wpasować i je opanować- spoko.
Działając jednak jako jednostka jestem indywidualistą. Pewne społeczne schematy wyręczają mnie w działaniu (ale moim osobistym), a pewne są bezsensowne z którymi się muszę pogodzić :) lub też wykorzystać.
----------
Co się dzisiaj zdarzyło?
Piwko z S. zwantym też P. współlokator O. zwanym też M. ;-) potem kolejne i piłkarzyki i jeszcze piwko w domowym zaciszu i tyle :).
----------
Za niedługo zrobię podsumowanie roku, chociaż... wiadomo ;-))) bez sensu jest podsumowywanie roku tylko dlatego że się kończy i jest kolejna cyferka w kalendarzu. Ludzie !!! Żyjemy !!! nie ma sensu robienie czegoś takiego tylko dla zasady bo zmienia się coś w naszym abstrakcyjnym myśleniu (czyt. rok 2011 -> 2012).
Dlaczego więc ja to robię? Z dwóch powodów :)
Pierwszy jest taki, że niedawno obchodziłem 2 lata swojego bloga i chciałbym przelecieć przez wszystko, by podsumować swoje lata blogowania.
Zobaczyć jak mi to pomogło w życiu.
Dawno tego nie robiłem.
A drugi to taki, że po tych kilku miesiacach mieszkania w gliwicach, przydałoby się troszeczkę zmienić tryb życia z Wykurwienny-melex na Wykurwienny-melex z elementami samodyscypliny oraz nowymi życiowymi dodatkami ;-)))
-----
btw. za niedługo kończy mi się mój roczy celbiat co go złożyłem, ale o tym pewnie napiszę w podsumowaniu :)
Co więcej?
Zobaczymy:)
|
Archiwum
Zakładki:
Moje
|